Przejdź do treści

Camino Polaco

Strona główna » Camino na dziko. Relacja ze spotkania z 3 lutego

Camino na dziko. Relacja ze spotkania z 3 lutego

To była prawdziwie pasjonująca opowieść dwojga młodych Brodniczan – Pauliny Bienias i Mateusza Musiała – którzy udowodnili, że Camino de Santiago można przejść razem z psem Pepe od progu własnego domu w Brodnicy przez Polskę, Niemcy, Francję i Hiszpanię do Santiago, a potem aż do Fisterry nad Ocean Atlantycki, pokonując dokładnie 4314 km. Determinacja i konsekwencja, dzięki którym podjęli decyzję o tak długiej wędrówce, ale także ich wytrwałość oraz pasja do poznawania świata z poziomu własnych stóp połączona z miłością do przyrody i podróży doprowadziły ich do wymarzonego celu. Paulina i Mateusz przygotowali prezentację z pięknymi zdjęciami z pielgrzymki, ale to nie one przyciągnęły uwagę licznie zgromadzonych we wczorajszy mroźny wieczór, lecz przede wszystkim ich barwna i pełna entuzjazmu opowieść. Torunianie, ale i osoby, które przyjechały na spotkanie z Bydgoszczy, Inowrocławia, Golubia-Dobrzynia czy Włocławka (przy okazji wielkie dzięki, że byliście) nie tylko dowiedzieli się, jakie doświadczenia i niezapomniane chwile przeżyli nasi prelegenci, jakich wspaniałych i pomocnych ludzi o złotych sercach spotkali, lecz także z jakimi trudnościami musieli sobie poradzić, jak droga wraz z pokonywanymi kilometrami przemieniała ich i kształtowała relację z Bogiem. Rzadko kiedy słyszy się tak prawdziwe i piękne świadectwa odnajdywania drogi wiary. Kiedy zakończyli swoją opowieść, to dał się odczuć na sali żal, że to już koniec, choć oni sami mogliby mówić jeszcze długo…
Tytuł spotkania podkreślał, że Camino Pauliny i Mateusza oraz pieska Pepe było realizowane na sposób „dziki” za sprawą wyboru prostoty życia, akceptacji surowych warunków bytowych, spania pod namiotem przez pół roku i zmagania się niekiedy z trudną codziennością, ale okazało się również drogą pełną miłości, piękna, namysłu, modlitwy i podjęcia refleksji, co w życiu jest najważniejsze.
Podczas wędrówki przekonali się, że proszenie o proste rzeczy, jak choćby napełnienie butelki wody, przychodzi trudniej niż dawanie; że człowiek niewiele potrzebuje, żeby być szczęśliwy; że wyjście ze strefy komfortu sprawia, że doceniamy to, co mamy. Ich umiejętność odczytywania znaków, jakie co chwilę droga im dawała, a także lekcje, jakie otrzymywali od niej, pozwalały im głębiej przeżywać pielgrzymowanie. Nigdy na Camino, kiedy byli w sytuacji kryzysu, nie zostali sami, gdyż zawsze zadziało się coś niezwykłego, co pozwoliło wyjść z trudności, np. pojawiał się ktoś, kto chciał im pomóc.
Jesteśmy wdzięczni Paulinie i Mateuszowi za ich emocjonującą prezentację i podzielenie się doświadczeniem długodystansowego pielgrzymowania. Bardzo Wam dziękujemy!